piątek, 25 marca 2016

1

Weszłam do ogromnego budynku z brązowej cegły,który wyglądem przypominał odrobinę więzienie. Szeroki,biały korytarz był wypełniony po brzegi uczniami. Na ścianach przy wejściu wisiało kilka dyplomów i zdjęć z różnych konkurencji sportowych i konkursów plastycznych,literackich etc. Skierowałam się od razu do gabinetu dyrektora, który powinien znajdować się w lewym skrzydle budynku. Spojrzenia wszystkich licealistów skierowane były na moją osobę, ale nie zwracałam na to uwagi i szłam z wysoko uniesioną głową przez długie korytarze liceum, w którym będę musiała spędzić calusieńki rok. Przyglądałam się większości i mogę stwierdzić, że nie ma tu nikogo kto wyróżniałby się jakoś szczególnie z tego tłumu. Spotkałam po drodze między innymi kilka tych dziewczyn,które określane są mianem dziwek i grupkę chłopaków ze szkolnej drużyny football'owej. Jedynie chłopak, który stał przy gabinecie dyrektora wpatrzony w wyświetlacz swojego telefonu zwrócił na siebie moją uwagę. Niby nic wyjątkowego, ale kiedy podniósł wzrok, a nasze spojrzenia się ze sobą skrzyżowały poczułam jak przez całe moje ciało przechodzi dreszcz. Nie był to jeden z tych przyjemnych dreszczy, wręcz przeciwnie. W jego spojrzeniu dostrzegłam nienawiść,złość i smutek, jakich jeszcze nigdy nie miałam okazji zobaczyć. Minęłam bruneta jak najszybciej potrafiłam i weszłam do pomieszczenia gdzie czekał na mnie mężczyzna w średnim wieku z lekko już posiwiałymi włosami, w czarnym, dopasowanym garniturze i w tego samego koloru krawacie. Pomieszczenie było dosyć spore. Ściany były pomalowane białą farbą, a na nich wisiało mnóstwo dyplomów, medali i certyfikatów. Pod oknem stało duże,ciemne biurko ze stertami starannie poukładanych, różnorodnych papierów. Na środku leżał jasny dywan,który mocno kontrastował z ciemną, prawie czarną podłogą, a w rogu i na parapecie stało kilka kwiatów w doniczkach.
Już po 15 minutach wyszłam z gabinetu z planem lekcji i kodem do szafki. Ruszyłam w kierunku szafek błądząc chwilę po pustych korytarzach, wszystkie lekcje już dawno się zaczęły. Szłam próbując odczytać liczby zapisane na kartce, kiedy poczułam,że uderzam w coś twardego. Odbiłam się od czegoś, a raczej kogoś i z ledwością utrzymałam równowagę. Otworzyłam już buzię, żeby przeprosić tego samego chłopaka, który stał wtedy pod gabinetem dyrektora, ale brunet mnie wyprzedził.

- Uważaj jak łazisz idiotko.-warknął z tą samą nienawiścią w oczach, z którą patrzył na mnie jakieś 20 minut temu.

Zmarszczyłam gniewnie brwi i spojrzałam na niego zdenerwowana. Zachowywał się tak jakbym co najmniej zabiła mu rodzinę.

- Mogłeś mnie wyminąć, a nie we mnie wchodzić.- odpowiedziałam równie ostro co on.

Chłopak zbliżył się do mnie i kiedy miał coś powiedzieć, pomiędzy nami pojawiła się niska dziewczyna o jasnych, brązowych, prawie że blond włosach. Spojrzała na niego i kazała mu odejść. On tylko mruknął coś pod nosem zdenerwowany, odwrócił się na pięcie i odszedł pewnym siebie krokiem. Brunetka zwróciła się twarzą do mnie i szeroko usmiechnęła.

- Jestem Gemma.-wystawiła w moją stronę dłoń, a ja uśmiechnęłam się lekko.

- Destiny- przedstawiłam się i uścisnęłam jej rękę.

Kim dla niego była, że posłuchał się jej i bez żadnego słowa odszedł? Nic nie rozumiem. Nie wiem nawet dlaczego tak na mnie naskoczył. Nie mogę wybić sobie z głowy spojrzenia brązowych tęczówek pełnych nienawiści, złości i przede wszystkim smutku zmieszanego z bólem. Nie rozumiem dlaczego za każdym razem gdy na mnie spojrzał, przechodziły mnie ciarki.

- Kto to był?-zapytałam po chwili Gemma'y chcąc zaspokoić moją ciekawość.

- Kto?- zapytała zabawnie marszcząc brwi.

- Tamten chłopak.-Gemma zmieszała się i po kilku sekundach namysłu odpowiedziała.

- Harry.-powiedziała niepewnie.-Harry Styles,mój brat.- uśmiechnęła się.

Jedna zagadka rozwiązana. To dlatego się jej posłuchał. Jakby się im tak bliżej przyjrzeć, to są do siebie strasznie podobni. Ten sam kolor włosów i oczu, bardzo podobne rysy twarzy, mogliby być bliźniakami.

- Powinnaś trzymać się od niego z daleka.-zmarszczyłam brwi zdezorientowana. Dziewczyna chyba zauważyła moją minę, bo zaśmiała się cicho.

- Chodzi o to,że Harry jest niebezpieczny. Sama zobaczysz po tygodniu w tej szkole.

- Jest przecież twoim bratem.

- Tak, ale od jakichś 2 lat nie jesteśmy ze sobą blisko. Odsunął od siebie wszystkich z dnia na dzień.- wyjaśniła.

- Dlaczego?

- Też chciałabym się tego dowiedzieć.-westchnęła cicho.

Wymieniłyśmy się jeszcze numerami telefonów i brunetka odeszła w nieznanym mi kierunku.

                                ***

Leżałam na łóżku w swoim pokoju i analizowałam każdą chwilę z dzisiejszego dnia. Nie potrafiłam przestać myśleć o dziwnym zachowaniu Harry'ego. Ja i moja cholerna ciekawość... Człowiek nie może zmienić się od tak, bez powodu z dnia na dzień i odsunąć od siebie wszystkich w tym osoby najbliższe dla siebie. Nie znam tego chłopaka, ale chyba mi go w pewnym sensie szkoda. Nie wiem jaki był wcześniej, zanim się zmienił i został sam. Nie mam pojęcia co mogło nim kierować. Czy ktoś go zranił? A może wpadł w złe towarzystwo? Nienawidzę tego, jak bardzo potrafię przejmować się ludźmi, których nawet nie znam. Czy chciałam poznać bliżej Harry'ego? Bardzo możliwe. Na pewno chciałabym dowiedzieć się o nim więcej, a te informacje wolałabym zdobyć sama, bez wypytywania jego siostry. Westchnęłam głośno i zamknęłam oczy, próbując zasnąć.

________________

No i mamy pierwszy rozdział!
Mam nadzieję, że Wam się podoba. 💕
Do następnego 💞

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz